Tu jesteś: Strona Główna / Poziom 0 / Archiwum wydarzeń / 2011 / "Krzysztof Gliszczyński. Materia Prima. De- Re- konstrukcja malarstwa"

"Krzysztof Gliszczyński. Materia Prima. De- Re- konstrukcja malarstwa"


Udostępnij

Krzysztof Gliszczyński  urodzony w 1962 r. w Miastku. Studia w PWSSP w Gdańsku na Wydziale Malarstwa i Grafiki w latach 1982 − 87 w pracowni podstaw malarstwa prof. Hugona Laseckiego oraz w pracowni dyplomowej prof. Kazimierza Ostrowskiego. Dyplom w 1987 roku. Obecnie prowadzi Pracownię Podstaw Rysunku i Malarstwa w ASP w Gdańsku. W latach 1995-2002 założyciel i współprowadzący Galerii Koło w Gdańsku. Brał udział w licznych wystawach w kraju i za granicą.

"Twórczość Gliszczyńskiego koncentruje się wokół odzyskiwania pamięci. Bada on źródła swej tożsamości w procesach psychicznych i społecznych, w trakcie których zyskujemy podmiotowość. Osiąga to poprzez rytualną metodę konstrukcji obrazu, w której próbuje odwrócić naturalny bieg czasu. Jego system znaczeń wywodzi się z hermeneutyki alchemicznej, co w przypadku polskiego artysty jest przedsięwzięciem niezwykłym. Alchemia jest dyskursem historycznym, znacznie częściej wykorzystywanym przez artystów niemieckich i francuskich, takich jak na przykład Beuys czy Klein. Średniowieczny alchemik w swoim laboratorium praktykował sztukę, która miała na celu oświecenie duszy zarówno jego samego, jak i społeczeństwa, przemieniając ich natury podstawowe w boską świadomość.
Ściślej rzecz biorąc, Gliszczyński posługuje się pojęciem synergii, wywodzącym się z jungowskiej interpretacji alchemii średniowiecznej pojmowanej jako proto-psychologia. Według Junga, niepowiązane ze sobą zdarzenia pojawiają się jednocześnie na równoległych trajektoriach, lecz umysłowi ludzkiemu jawią się jako wzajemnie na siebie oddziałujące, często z zaskakującym skutkiem. Ten proces wydaje się magiczny, bo sprzeciwia się on naturalnym prawom przyczyny i skutku. Starożytne praktyki magiczne, takie jak alchemia, czerpały swą wiedzę z intuicyjnych procesów ludzkiej duszy. Praktyka Gliszczyńskiego mogłaby być opisana jako progowa, badająca sferę granicy, gdzie stykają się materialne i niematerialne stany istnienia.
W jego myśli pojawia się element spuścizny po dziewiętnastowiecznych symbolistach, zwłaszcza Edwardzie Munchu, dla którego życie było delikatną membraną, rozrywaną przez wrogie wtargnięcia pożądania, choroby i śmierci. Wczesne spotkanie Gliszczyńskiego z twórczością Muncha było fundamentalne dla jego kształtowania się jako artysty, jako że malarstwo Muncha podkreślało jego własne uświadomienie sobie nieodwołalności śmierci; szokujące spotkanie z pustką i posępnym trwaniem straty, żalu i cierpienia. To odkrycie poprowadziło Gliszczyńskiego do egzystencjalnych pytań na temat jego własnej skończonej natury, co znalazło odzwierciedlenie w jego nowej serii autoportretów. Prace te wyrażają próbną ewentualność, że w sztuce i w historii, tak jak we śnie, w meta-przestrzeni znajdującej się ponad wulgarną fizycznością, strata może zostać pokonana. Martwi powrócą do życia. Jego praktyka artystyczna jest emblematycznym procesem odbijającym ludzkie życie rozgrywające się wokół niego.
Zgłębianie struktury własnej tożsamości Gliszczyński rozszerza na tożsamość społeczeństwa i narodu, zwłaszcza polskiego. Ostatecznie odnosi wątek do najnowszej historii i swego własnego zamieszania we wstrząsy i uliczne protesty w okresie stanu wojennego, podczas rządów Jaruzelskiego. Wychodzi od fotografii przedstawiającej jego samego z przyjaciółmi, aresztowanych przez milicję, które to zdarzenie wywołało permanentny lęk przed kolejnym uwięzieniem. Psychiczna presja stanu wojennego symbolizowana jest w jego pracy sposobem, w jaki niszczy malowane powierzchnie. Wciska obcy tekst w obraz odciskając w nim kciuk.
Trauma jest podstawowym tematem jego pracy. Autoportrety są medytacją nad traumatycznymi wspomnieniami całego społeczeństwa i wpływem tychże na tożsamość współczesnej polskiej mentalności (…)." 
/Urszula Szulakowska/