Henryk Cześnik „Niebezpieczne zabawy”

Galeria Zdjęć

Narodowa Galeria Armenii, ul. Arami 1, 0010 Erywań
5 października - 12 listopada 2017
Wernisaż: 4 października 2017 o godz. 18:00

Henryk Cześnik „Niebezpieczne zabawy”

To malarstwo z ducha rysunku – tak chyba najprościej można zdefiniować technikę, ale i energię artystyczną Henryka Cześnika.
W jego sztuce to kreska jest nośnikiem treści, znaczeń i dramaturgicznych zwrotów akcji. Zatem jest Cześnik rysownikiem, ale częściej pracującym na płótnach niż papierach. Lubi rozmach i duże formaty, najchętniej wielkości prześcieradła, czyli na przykład 200x130 cm. Cześnik w swej sztuce opowiada się całkowicie po stronie treści, narracji, historii; nawet jeśli są one fragmentaryczne, urwane, nieciągłe, nadal pozostają opowieściami. Te obrazowe narracje mają bardzo różnorodne źródła – najwięcej tu chyba przygód własnych, wspomnień, zasłyszanych opowieści. Są liczne cytaty z rzeczywistości, rzeczy zobaczone na ulicy czy w telewizji, ale są również jawne i częste odniesienia do historii malarstwa, do historii sztuki.
Innym bardzo konsekwentnym zabiegiem artysty jest tytułowanie. Czasem tytuły pojawiają się jawnie na powierzchni obrazów: „Pietà”, „Złożenie do grobu”, „Odwiedziny, sala nr 8”, „Dewiacje”, „Przydrożna kapliczka i ja i ty”, „Zakaz postoju i sikania”, ale już w katalogach poprzednich wystaw znikają, tak jakby dla autora traciły na znaczeniu – co może dziwić, bo widać wyraźnie, że do powstania tych tytułów bardzo się przykładał, a ich spis ujawnia spore pokłady poczucia humoru. Zarazem owe podpisy są tak nabazgrolone, że często bardzo trudno je odczytać i zrozumieć. To jeszcze jedna przemyślana strategia artysty, który jednym gestem ujawnia treść swej pracy, a drugim wprost przeciwnie, zaciera ją, niszczy, czyniąc praktycznie niewidoczną czy niemożliwą do odszyfrowania. Cześnik tworzy własne „liternictwo”, kulfoniaste, dyslektyczne – chciałoby się napisać. Kulfony analfabety czy samouka, stawiane w odwrotną stronę, własnego pomysłu i wykonania. Trochę jak graficzne dopełnienie kompozycji, trochę jak antytytuł, a po części mistyfikacja. Przed laty Maria Janion, pisząc o literackich strategiach Tadeusza Konwickiego, użyła takiego kunsztownego zwrotu: „demistyfikacja mistyfikująca mistyfikację”. Mam wrażenie, że Henryk Cześnik bardzo często i bardzo chętnie tak właśnie postępuje z odbiorcami swoich obrazów.
/Bogusław Deptuła/
 
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej

Zrealizowano przy pomocy finansowej Miasta Sopotu